|
Strona 5 z 5 Rodzinny zakład
Teraz zapraszamy na Kujawy - do rodzinnego zakładu państwa Borkowskich, którzy produkcją maszyn rolniczych zajmują się blisko 30 lat.
Wszystko zaczęło się od niewielkiej hali- a właściwie zmodernizowanego budynku gospodarskiego we wsi Redecz Krukowy – niedaleko Włocławka. Pan Janusz Borkowski, tuż po odbyciu zasadniczej służby wojskowej, powrócił do rodzinnej wsi i zaczął prowadzić gospodarstwo rolne. Jednak bycie rolnikiem wiązało się z wieloma niedogodnościami.,
Brak było podstawowych środków do produkcji, a także maszyn rolniczych. Młody, ambitny, zdolny - jak mówią o nim najbliżsi – „złota rączka” - dlatego jakoś radził sobie z przeciwnościami losu. 10 lat później był już znany nie tylko w najbliższej okolicy. Stworzył zakład produkcji maszyn rolniczych. Od nazwy miejscowości - Redecz Krukowy, w której prowadził gospodarstwo nadał mu miano „Krukowiak”.
Dziś zakład znany jest nie tylko na naszym rynku. Eksportuje też do Europy Wschodniej i Zachodniej. Maszyny kupują także odbiorcy z krajów arabskich. Ale sukces można było osiągnąć dzięki ciężkiej pracy całej rodziny . Dziś produkcja prowadzona jest w trzech zakładach - w Brześciu Kujawskim, Strzelcach Opolskich i w miejscowości Redecz Krukowy. Łącznie zatrudnionych jest 450 osób. Firma jest pracodawcą także dla osób niepełnosprawnych. Ale na początku, w połowie lat 70-tych, pracowało tu zaledwie kilka osób.
Firma była inicjatorem powołania grupy Agro-7, zrzeszającej podobne zakłady, by m.in. wspólnie przeciwdziałać importowi używanych maszyn z Zachodu. Zapytaliśmy pan Seweryna co trzeba zrobić, by odnieść sukces w tak trudnej dziedzinie.
Różnice w umaszynowieniu polskiego i zachodnio-europejskiego rolnictwa widać gołym okiem, zwłaszcza podczas wiosennych czy jesiennych prac polowych. Obraz ten wyostrza dodatkowo statystyka, która jest bezlitosna.
Średni wiek polskiego ciągnika to 20 lat. W krajach dawnej 15-tki farmer wymienia go na nowy już po 10 latach. I tak jest też z innym sprzętem.
Ale przesadą bywa - często pojawiający się w mediach - także zachodnich - widok polskiego rolnika idącego za pługiem.
Miejmy nadzieję, że unijne pieniądze, które powoli i jak na razie nie tak wielkim strumieniem, jak się tego spodziewaliśmy, przyczynią się do poprawy umaszynowienia naszych gospodarstw i wizerunku polskiego rolnika.
|